sobota, 7 maja 2016

1. Beaten up





Czując ciężar własnego ciała, przekręcam sie na drugi bok. Zanim usłyszę dźwięk budzika, mam jeszcze chwilę aby porozmyślać i przygotować sie na kolejny dzień w piekle zwanym Szkołą. Zakrywam sie bardziej kołdrą, mrużąc oczy jeszcze na chwilę.
Po kilku minutach odpoczynku, budzik w końcu zadzwonił.  Wyciszony i nastawiony pozytywnie, wyłączyłem go i wstałem.
Pogoda na zewnątrz wyraźnie pokazywała że jest czerwiec. Niedługo koniec roku szkolnego – ta myśl dawała pozytywną energię.
Chodząc po niebieskiej wykładzinie, którą jest pokryta podłoga w moim pokoju, spoglądam za okna ciesząc sie że idą wakacje.
Podchodzę do szafy i wyjmuje z niej granatowe rurki, koszulę w żółtą kratkę, stanik i bieliznę.
Spoglądam w lustro aby zobaczyć niewielkie piersi których nienawidzę, fryzure emo lub skejta i posiniaczone ramię.
Nienawidzę siebie, swojego ciała i wszystkiego dookoła. Tak... a dzień zapowiadał sie tak fajnie.
Odpędzając złe myśli, ubrałem się i wyszedłem ze swojego pokoju.
Znalazłem sie w kuchni. Byłem sam.
Mama zostawiła mi herbatę na stole i pieniądze na drugie śniadanie. Upiłem łyk z kubka, czując ciepły płyn w ustach. Monety schowałem do kieszeni i poszedłem do łazienki sie ogarnąć.
Spieszyłęm się więc już po chwili, biegnąc wysypaną żwirem drogą, gubiłem własny oddech byle tylko zdążyć na autobus.
Zmęczony, wsiadłem zanim odjechał. Poprawiłem rozwiane włosy i usiadłem na jednym z wielu wolnych miejsc.
Czułem na sobie, jak zwykle, spojrzenia wszystkich pasażerów. Nie dość że wbiega do autobusu jak postrzelony... to to on czy ona?
Tak, żadne z tego, moi państwo.
Transboy, jeśli już.
Unikając ciekawskich spojrzeń, włożyłem w uszy słuchawki włączając piosenkę Justina Biebera.
Cały czas gapiłem się w okno. Autobus jechał jakieś 10 minut.
Wysiadłem tuż obok dużego budynku. Obok niego był plac zabaw na którym już siedzieli moi znajomi.
Idąc do szkoły, mijałem grupki kolegów i koleżanek. Zawsze, patrząc na nich, czułem ogromną zazdrość. Mieli coś czego ja nie mam – mieli siebie.
A ja ide właśnie samotnie ze spuszczonym wzrokiem do głównego wejścia. Słysząc rozmowy na mój temat, wszedłem do szkoły szybko.
Zawsze jak sie pojawiam, słychać jakieś docinki. Staram sie to ignorować.
 Schodzę schodami do szafki, gdzie trzymam swoje książki, piórnik i kilka ciuchów.
Mam 15 lat, chodzę do 3 gimnazjum i na szczęście już niedługo kończe tą szkołę.
Wyjąłem kilka zeszytów z szafki i  zamknąłem ją.
Zamierzałem wrócić na górę i pójść na lekcję, jednak obok schodów spotkałem chlopaka z którym nie za bardzo sie lubimy.
Jest wyższy i postawniejszy ode mnie. Zagrodził mi drogę, pytając „Gdzie idzesz?”
- Na lekcje chyba – odparłem, nie patrząc na niego. Zawsze chodzę z głową w dół, rzadko podnosze wzrok.
- Nie wydaje mi sie – prychnął, popychając mie w tył.
Ogarnąłem zachwianie równowagi i ponownie spróbowałem wejść na górę.
Ten ponownie pchnął mnie, tym razem upadłem na ziemie.
- Zostajesz tu, śmieciu – podśpiewywał, odchodząc.
Opierając plecy o ścianę, patrzyłem za nim dopóki nie zniknął. Upokorzony po raz kkolejny, ale dla mnie to nic nowego.
Normalnej dziewczyny by tak nie traktowali. Ale to był mój wybór, bycie sobą w moim przypadku to była prowokacja.
Idąc na lekcje, zastanawiałęm sie czy jestem jedynym takim przypadkiem na cały świat. Zanim otworzyłem drzwi do jednej z klas, doszedłem do wniosku, że chyba tak.
Kiedy wszedłem, oczy wszystkich jak zwykle skierowały sie na mnie.
Milczeli, odprowadzając mnie wzrokiem na jedno z pustych miejsc. Wiedziałem że jak zawsze, w swoich głowach poczyniają osąd.
Zająłem swoje codzienne miejsce i przygotowałem sie do zajęć.
Nauczycielka języka polskiego byłą szczupła blondynką w średnim wieku. Sympatyczna kobieta, weszła do klasy chwilę po tym jak zadzwonił dzwonek.
Lekcja mineła szybko,  po 45 minutach wyszliśmy z klasy i korytarz zaroił się od hałasów i ludzi którzy są dla mnie jak mgła.
Mijałem ich, idąc spokojnie w kierunku schodów.
Słysząc za sobą pytania „To chłopak czy dziewczyna?”, sunąłem dalej udając że mam to gdzieś. A tak naprawde to były jedne z najostrzejszych noże, celujące prosto w serce.
Byłem sobą, nie potrzebującym płci i definicji człowiekiem. Teraz dopiero widze że za bardzo przejmowałem sie co ludzie o mnie myślą i jak mnie oceniają.
Wszedłem na koejne piętro i skierowałem swoje kroki pod salę.
Rzuciłem plecak na podłoge i usiadłem obokniego. Korytarz tutaj był mniej tłoczny, odpowiadał mi ten stan rzeczy.
Nieświadomy sytuacji która sie zbliżała, siedziałem zatopiony w swoich myślach.
Nie zwróciłem uwagi kiedy dwóch moich znajomych z kalsy stanęło nade mną.
Jeden, mniejszy miał na imie Sebastian. Ostatnio uwziął sie na mnie. Chodziło o jakiś durny przegrany zakład, ale nie wnikałem. A jego wyższy, bardziej wysportowany kolega Grzesiek uważał sie za najlepszego sportowca w klasie. Według mnie samoocena to był jego fioł.
- Co tak siedzisz, lamusie? – Głos jednego z nich wyrwał mnie z zadumy. Zawsze w ich obecności, przeczuwałem kłopoty.
- Bo moge... – odburknąłem i wróciłem do swojego świata, licząc że im przejdzie ohota na słowne potyczki.
- A nasz hajs to gdzie? – zapytal Grzesiek.
No tak, powraca temat pieniędzy.
Ci dwaj debile wymyślili sobie ostatnio, że wisze im jakieś pieniądze.
- Nie mam waszego zasranego hajsu – wycedziłem przez zęby.
Oni tylko sie zaśmiali.
Po sekundzie-dwóch złapali mnie i mimo moich oporów, ciągneli  do jednej z toalet. Nie, nie krzyczałem. Zawsze sądziłem że dam rade.
Kopnąłem jednego z nich w kolan, mniejszy upadł na płytki. Zacząłem sie szarpać by wyrwać się w uścisku Grześka.
Na marne sie stawiałem. Po chwili cała nasza trójka znajdowała się w kiblu.
Nadal wypytywali i hajs.
- Nie mam twoich pieniędzy, zrozum to w końcu! – wycharczałem. Wściekłość przesiąkła mój głos, jednak to tylko doprowadzało ich do śmiechu.
Gdybym był normalnym chłopakiem, już dawno zbieraliby zęby z podłogi. Tego chciałem – być jak oni. Móc sie bić, być postawnym... Dopiero teraz widze że nie o to w tym chodzi.
Dostałem cios w brzuch. Skuliłem się, na tyle ile pozwalała mi silna ręka oplatająca mnie nad piersiami.
Zacisnąłem zęby.
- Ulżyło ci kurwa? – zapytałem, kiedy już pozbierałem emocje.
- Nie pierdol, tylko oddaj mi hajs! – powiedział Sebastian, kopiąc mnie w kolano, tak ja wcześniej konąłem jego.
- Przynieś jej plecak – polecił koledzie Grzesiek.
Gdy zostaliśmy sami, wykorzystałem to. Zacząłem szarpać sie najmocniej jak potrafiłem. Jednak, napastnik tylko bardziej sie wściekł.
Przywgoździł mnie do zimnej ściany i pięścią uderzył moje żebra kilkakrotnie.
Jęczałem, mrużąc oczy i odchylając głowę w tył. Za co, kurwa, za co?
- O co ci kurwa chodzi? – zapytałę, czując że mój ton przypomina błaganie o litość. Straciiłem chyba swoją godność na podłodze w zasranym kiblu.
- Wiesz dobrze i nie zgrywaj cwaniaka – zaczął, gdy Seba akurat wrócił z moim plecakiem. Na jego twarzy gościł niepokojący uśmieszek.
- Znalazłem portfel – powiedział zadowolony. Grzesiek mnie puścił i zaczął szukać w nim gotówki.
Tak, moje śniadanie właśnie poszło sie jebać.
- Chyba jesteśmy kwita – powiedział z uśmiechem, chowając pieniądze w kieszeń.
Klepnął mnie dłonią w bok głowy i obaj zaczęli sie oddalać.
Sebastian splunął na odchodne, brudząc moje buty. Jego wyraz twarzy yrażał pogardę, kiedy spojrzał na mnie po raz ostatni.
Zostałem sam z moim plecakiem z którego wszystkie rzeczy wyrzucli na podłogę. Z obolałym brzuchem i bez pieniędzy. I łzami których sie wstydziłem.

Usiadłem obok bałaganu który po sobie zostawili, słysząc że dzwonek na lekcje właśnie zadzwonił. Nie miałem siły wstać, iść na lekcje czy nawet żyć.



Cześć. To pierwszy rozdział, opisujący jedną z sytuacji które przeżyłem. Tych dwóch gości przyczepiło sie do mnie, ja byłem za słaby. Wykorzystywali swoją przewage, gnębiąc mnie przez dwa lata.


Ale... teraz to już nieważne. Zrównali mnie z ziemią usłaną błotem, jednak teraz sie podniosłem i uważam że jestem lepszym człowiekiem niż oni.


Nie dajcie takim ludziom zdefiniować tego, kim jesteście.


Jeśli podoba wam sie to opowiadanie, liczę na komentarze. Chcesz dostawać powiadomienia o nowym rozdziale? Zostaw namiar w zakładce Informowani. Pozdro :)


#TearsDontFall

6 komentarzy:

  1. Cóż, idealnie pokazane, jak dzisiejsza młodzież - a zresztą nie tylko młodzież - traktuje osoby, które postrzegają za dziwne. Mam nadzieję, że bohater pokaże, gdzie ich miejsce.

    OdpowiedzUsuń
  2. Podoba mi się bardzo to opowiadanie, tylko tak dalej! :D

    OdpowiedzUsuń
  3. Bardzo fajne opowiadanie czekam na kolejne. :)
    youtube-bloog.blogspot.com

    OdpowiedzUsuń
  4. Naprawdę ciekawe, ale też bardzo realistyczne. Zazwyczaj gustuję w opowiadaniach typu fantasy lub przygodowe, ale muszę przyznać, że twoje bardzo mnie zaintrygowało. Oby tak dalej!
    Pozdrowienia od Alex :3

    OdpowiedzUsuń
  5. To tak miało być:
    "Upokorzony po raz kkolejny"
    Mam wrażenie, że wkradła Ci się literówka.
    Miałam łzy w oczach czytając ten rozdział. Naprawdę.

    OdpowiedzUsuń