czwartek, 19 maja 2016

4. I've never felt this way before




 Otwierając drzwi do dużej biblioteki, spotkałem wzrokiem panią która tam pracowała. Miła blondynka, z którą czasem gawędziłem gdy nie wiedziałem co ze sobą zrobić podczas okienka czy długiej przerwy.
- Dzień dobry, co ty tu robisz tak wcześnie? – Serdecznie sie do mnie uśmiechnęła, wyjując z metalowej szafy kilka segregatorów.
- Mamy na później lekcje, chce sie troche pouczyć – powiedziałem, siadając przy czteroosobowym stoliku. Na sąsiednim krześle położyłem plecak, a blat zapełniłem kilkoma zeszytami.
- Mam sporo pracy także nie pomoge ci za bardzo – usłyszałem jej głos, otwierając pierwszy podręcznik.
- Dobrze, dam rade. Pani sobie nie przeszkadza...
 Po chwili ciszę przerywały już tylko szeleszczące kartki. Pani Beata zajmowała sie segregatorami, ja przepisywaniem słówek z hiszpańskiego. Nie lubiałem tego języka, chociaż nawet dobrze go przyswajałem.
-Hiszpański? – Poderwałem sie na krześle. Tak to jest gdy ktoś pojawia sie za tobą znikąd.
Chłopak którego poznałem wczoraj. Czy on jest moim fatum?
- Tak... Co ty tu robisz? – spytałem, nie wiedząc właściwie czy z nim wogóle gadać.
 Krótko obcięty brunet usiadł naprzeciwko mnie. Nosił okulary, tak jak ja. Miał nieco bardziej opaloną skórę.
- Chciałem sie pouczyć, właśnie też hiszpańskiego. I prace domową odrobić. Te zdania co mieliśmy przetłumaczyć...
- Czekaj, chodzisz ze mną na hiszpański? – zapytałem, gdyż nigdy go nie widziałem.
- Tak, od kilku dni jak jestem w tej szkole – Chłopa cicho sie zaśmiał, nie rozumiejąc mojego pytania.
Nie zauważyłem go nigdy. Widać jestem aż tak zamknięty w sobie.
Chwilowa cisza, zmusiła go do przejęcia inicjatywy.
- Szymon – przedstawił się, wyciągając ręke.
No dobra, niech ci będzie.
- Edyta – powiedziałem, ledwo przepuszczając to przez swoje usta.
Nie wyglądał na zaskoczonego... Albo tłumił to w sobie. Myślał że jestem chłopakiem, tak jak chciałem. Ale widać, nie zaskoczyło go to.
- Masz może to zadanie? Nie chce mi sie myśleć – przyznał, uśmiechając sie jakby udawał zawstydzonego.
Wtedy, złapałem sie na tym że patrze mu w brązowe oczy. Miał w nich coś przyciągającego wzrok.
Zawachałem sie chwilę, gdyż skupiony byłem na dziwnej syuacji jaka między nami była. Jego oczy dosłownie przyciągały moje.
-Ee... Tak, jasne. Prosze – powiedziałem szybko, chcąc ukryć swoje zażenowanie. Podałem mu zeszyt.
Niestety, otworzył go nie od tej strony a ostatnią kartkę zajmują moje bazgroły. Projekty tatuaży,  lubie je rysować.
 Spojrzał na nie i oglądał przez chwilę.
Gdy skończył,  popatrzył na mnie spode łba, z szarmanckim uśmieszkiem.
- Niezłe – przyznał i zajął sie szukaniem pracy domowej.
Zarumieniłem sie chyba, czując sie jak ostatni kretyn.
 Ukrywałem strach i niepewność za maską uśmiechu. Gadałem z nim, nie chcąc pokazać jak fajnie mi sie z nim rozmawia. Aż za fajnie... Czułem te motylki w brzuchu, jednak odpychałem od siebie to uczucie, wiedząc że nie moge. Nie moge stracić jedynego kolegi z klasy z którym moge normalnie pogadać.
 Wyszliśmy z biblioteki jakieś pół godziny później. Byłem lepszy z hiszpańskiego, więc wytłumaczyłem nowemu koledze rzeczy których nie rozumiał. Cały ten czas myślałem że znalazłem przyjaciela.
Pod klasą, gdzie właśnie sie pojawiliśmy, stało kilka osob.Między znajomymi dziewczynami plotkującymi w najlepsze, wypatrzeć sie dało chłopaków którzy wczoraj rzucili mnie piłką.
Szeptali między sobą, drwili z Szymona, o ile dobrze usłyszałem gdyż rozmowy toczyły sie wokół nas.
„Obrońca uciśnionych sie znalazł”
„Prędzej czy później za to oberwie”
„Obojgu skopiemy  tyłki i sie skończy Dzień Dziecka”
Tak, według nich moje miejsce było głęboko w szambie klasowej hierarchi. A że ktoś w końcu stanął w mojej obronie i nie naśmiewa sie ze mnie, było dla nich nowością.
Pierwszy raz słyszałem że coś z mojej strony ich wkurzyło, i dało mi to dziwnego rodzaju satysfakcje. Staliśmy z Szymonem, udając że ich rozmowa wogóle nas nie interesuje.
- Ignoruj, w końcu ktoś im dokopał i żal im dupe ściska – Chłopak uśmiechał sie, pewny siebie.
- Mam ich gdzieś, nigdy nie przejmowałam sie ich drwinami – powiedziałem, nie chcąc by usłyszał kłamstwo w moim głosie.
- I dobrze, nie zasługujesz na to – powiedział. Nauczyciel przyszedł i otworzył nam drzwi. Ja, szłam za Szymonem by nie zobaczył że speszył mnie jego komentarz.
Na lekcji... coś sie we mnie zmieniło bo nie siedziałem w klasie. Znaczy... fizycznie tak ale w myślach widziałem jego i mnie, na jakimś spacerze we dwoje. Normalnie... wyobraźnia mnie poniosła. Daleko i wysoko, poza granice normalności.
Na moje oko... to była jego sprawka. Bo nigdy przedtem sie tak nie czułem.
Mieliśmy teraz matematykę z naucycielem którego wszyscy uważają za surowego. A ja podczas jego wykładu właśnie bujam w chmurach.
Głos mężczyzny wyrwał mnie z Nibylandii. Poczułem sie głupio gdyż wszyscy skierowali wzrok na mnie gdy ten tylko wypowiedział moje imie.
Zwrócił mi uwagę, ja grzecznie przeprosiłem. Do końca lekcji siedziałem cicho, gdzieś między salą lekcyjną a jutrzejszą wycieczką do parku.
Jutro moja klasa idzie na ognisko. Niedaleko szkoły jest park w którym postawiono altankę i zrobiono miejsce typowo na biwak czy ognisko.
Po zakończone j lekcji, spotkałem Szymona na korytarzu.
- Idziesz jutro na to ognisko? – zapytałem.
- Pewnie tak, raczej – Spostrzegłem, że stoi sam. Wokół nas nikogo nie było, reszta klasy tłoczyła się w oddali.
- Nie stoisz z nimi?
- Jestem dla nich tak jak ty. Jak freak – powiedział. Po chwili jednak, zmieszał sie.
- Znaczy... przepraszam, nie tak to miało zabrzmieć.
- Przywykłam, nie miej sobie tego za złe – odparłam spokojnie, rozglądając sie wokól na przechodzących obok nas ludzi.
Powstała między nami cisza. Myślałem jak ją przerwać, naprawde fajnie mi sie z nim gada.
- Dlaczego ty zawsze taka smutna jesteś? – usłyszałem, widać sam postanowił przerwać to milczenie.
Odpowiedziałem, czułem sie przy tym chłopaku bezpiecznie.
- Bo świat sprawia że inaczej sie nie da – powiedziałem cicho, lecz dotarło do mnie jak głupio to zabrzmiało.
- Jesteś strasznie emocjonalna – Chłopak zachichotał. I było to słodkie, że od razu sie uśmiechnąłem. Jednak, nie chciałem mu pokazać jakie słodkie to było.
- Zawsze taka byłam – westchnęłam widząc że ta rozmowa staje sie coraz ciekawsza.
- A ty, jesteś typem samotnika czy lgniesz do ludzi takich jak oni? – spytałem uśmiechając sie. Skinąłem głową na resztę klasy.
- Wole sie otaczać dobrymi ludźmi niż oszustami – odparł, podnosząc plecak z podłogi.
- Rzucamy tak tymi metaforami... – westchnąłem.
Szymon sie zaśmiał. I jego uśmiech znów mnie rozbroił.
Nie pamiętam żebym ja sie uśmiechał kiedyś tyle razy ile robie to odkąd spotkałem go w bibliotece. Jest chyba jedną z tych niewielu rzeczy które mnie uszczęśliwiają.
Poszliśmy na następną lekcje. Wielu ludzi którzy zwykle oglądają mnie jaką smutnego niby emo chłopca, teraz pewnie sie zdziwiło.
Minęło kilka godzin, każdą przerwe przechodziłem w towarzystwie nowego znajomego. Gdybym umarł wtedy, mógłbym określić tą śmierć jako najlepszą z możliwych.

Cześć. W tym rozdziale pokazałem wam jeden z nielicznych dni w gimnazjum które mogłem uznać za udane. Wiedziałem że mam przy sobie kumpla i człowieka któremu moge zaufać :) Ale to on nauczył mnie że ludzie to wilki w owczych skórach i waszymi najlepszymi przyjaciółmi mogą okazać sie ci, do których nigdy nie podeszlibyście nawet sie przywitać. A to właśnie, gdy los przypadkiem was połączy, oni mogą uratować wam życie i pokazać że świat jest kolorowy i ogromny a nie czarny i zamknięty w twojej głowie.
Zostawiajcie namiary w zakładce Informowani, jeśli chcecie być informowani o nowych rozdziałach :)
5 kom - next

6 komentarzy:

  1. W dwóch czy trzech miejscach zdarzyło Ci się mylić końcówki (np. "odparłam"), jednak poza tym drobnym szczegółem nie mam raczej innych większych uwag. Naprawdę miło się to czyta, masz ciekawy styl pisania, podoba mi się

    A co do fabuły to znam to uczucie, zaufać nieświadomie. Postanowi sobie człowiek nikomu nie ufać, ale zjawia się ktoś "lepszy" i tak się to kończy :/
    Czekam na kolejne części :)

    krainachorejwyobrazni.blogspot.com

    OdpowiedzUsuń
  2. Super!!!!!!!! Czekam na wiecej.

    OdpowiedzUsuń
  3. Świetny rozdział :D Piszesz naprawdę wspaniale! Dokładnie opisujesz uczucia co jest ogromnym plusem. Czekam na next ;33

    OdpowiedzUsuń
  4. Chce wiecej !
    :D

    OdpowiedzUsuń
  5. Tak strasznie nie lubię ludzi, którzy wyśmiewają się z innych - tylko dlatego, że ośmielą się być inni. Przykro mi jest, kiedy to czytam (chodzi mi o emocje, nie daj Boże - tekst mi się podoba) - a niestety doskonale sobie zdaję sprawę z faktu, że tak jest. Naprawdę poruszające.

    OdpowiedzUsuń