wtorek, 24 maja 2016

5. I think i fell in love




Nadeszła długa przerwa.
Szymon kierował sie na stołówkę. Ja, miałem kanapkę w plecaku, jednak jak pies szedłem za nim nie chcąc stracić ani sekundy jego obecności.
Zabrał swoją porcję i usiadł ze mną przy stoliku.
- Nie jesz nic? – zapytał, zanim zaczął spożywać coś co wyglądało na krupnik.
- Nie, zwykle nie chodze na obiady – powiedziałem, wiedząc że zaraz zacznie myśleć o mnie jak o faktycznym freaku.
- To co robisz na przerwach? – zapytał, chcąc zaraz sie zaśmiać.
- Siedze w pierdolniku na  pudła dla dyrektorki – uśmiechnąłem sie pod nosem, nie chcąc by to zauważył.
Ten jednak, po chwili zaśmiał sie w głos.
- Są lepsze sposoby żeby zabić nudę – powiedział po chwili, gdy przełknął kilka łyżek zupy.
- Na przykład?
- Na przykład... – Zamyślił sie na chwilę – Zaczekaj aż zjem to zobaczysz.
Siedziałem tam więc kilka minut. Kumpel wstał, odstawił naczynia i wyprowadził nas ze stołówki, kierując sie na górne piętro.
Zawsze było tam spokojniej ale teraz nie było tam żywej dyszy, nauczycieli czy nawet bibliotekarki która zwykle piła kawę, chodząc po korytarzu.
Zaskoczyło mnie to. Szedłem za Szymonem, myśląc „Idealne miejsce, idealna pora”.
Usiadł przy ścianie, ja zrobiłem to samo.
Serce prawie mi wyskoczyło z piersi. Byliśmy całkiem sami.
- I jak, nie jest lepiej? – zapytał.
- Niby tak samo. Siedzimy w odosobnieniu, moge napisać tekst tak jak wtedy... – wyliczałem, nie chcą mu pokazać jak bardzo podoba mi sie ten pomysł.
- Ale nie jesteś sama – Uśmiechnął sie łobuzersko.
- Niby nie – Były to słowa radosnej prawdy.
Uśmiechnąłem sie do niego.
On też sie uśmiechał, wyjmując słuchawki. Podłączył je do telefonu i spytał mnie, czego słucham.
- Różnie... Justina Biebera, Eminema, Miley Cyrus...
- Elektronika, trance, dubstep... – powiedział z naciskiem, jakby chciał dać mi do zrozumienia że moja muzyka mu nie odpowiada.
- Może być, chociaż nie na codzień – powiedziałem cicho.
Szymon mruknął coś, uśmiechając sie.
Podał mi jedną ze słuchawek i włączył któryś ze swoich kawałków. Muzyka elektroniczna nie jest w moim typie ale z nim mogłem słuchać nawet wycia kota w marcu.
Czas zleciał naprawdę szybko. Niczym sekunda, półgodzinna przerwa się skończyła. Zerwaliśmy się na równe nogi, słysząc dzwonek.
Dotarliśmy na lekcje przed nauczycielem. Jednak, gdy we dwójke weszliśmy do klasy, wszyscy obrzucili nas dziwnymi spojrzeniami.
 Siedzieli cicho gdy ja spodziewałem sie jakichś krzywdzących słów z ich ust. Siedliśmy osobno, nie wiem sam dlaczego.
Lekcja minęła, potem następna i słysząc ostatni dzwonek, szybko spakowałem rzeczy do plecaka i wyszedłem z klasy.
Szymon szedł za mną, mimo że go nie widziałem.
Gdy już miałem wychodzić ze szkoły, zatrzymał mnie.
- Wiesz, zapomniałem zapytać. Ten rysunek co widziałem rano w zeszycie – Skinąłem głową, chcąc by kontynuował – Masz tego więcej?
Zdziwiło mnie to pytanie.
 - Tak, jasne. A co? – odpowiedziałem mimochodem, nie wiedząc czego sie spodziewać.
- Przynieś jutro do szkoły, chętnie zobaczę – Uśmiechnął sie, rozbrajając mnie po raz kolejny.
Jego uśmiech to  minimum, aby mnie przekonać.
- Spoko, jak nie zapomne – powiedziałem.
- Okej. Lece jeszcze na dół założyć buty. To... cześć – Rzekł, tym swoim pełnym nieśmiałości głosem.
- No, cześć – Odwróciłem się i wyszedłem ze szkoły. Moje ciało płonęło. Chyba przeżyłem najlepszy dzień w swoim życiu.
Szybko wsiadłem do autobusu i niczym na skrzydłach, wróciłem do domu czując że latam.
Mama była w kuchni, gotowała obiad.
- Ty już w domu? – zapytałem ukrywając swoją radość gdyż nie lubie obnosić się ze zmianami w moim życiu.
- Miałam dzisiaj na rano – powiedziała krótkowłosa kobieta, patrząc na mnie dziwnie. Jakbym zapytał o fakt oczywisty.
Tak, sory. Od jakiegoś czasu nie myśle o rzeczywistości.
Rozszerzyłem sztucznie oczy na znak mojego zdziwienia i nie mówiąc nic, poszedłem do siebie.
Jutro jest wycieczka, postanowiłem już spakować niewielką torbę. Włożyłem do niej chipsy, jakieś picie, zeszyt i kilka szkiców na kartkach a4 które schowałem do bezpiecznej, zapinanej kieszeni.
- Już sie pakujesz? – Mama zaglądneła do mojego pokoju znienacka.
- Tak, żeby niczego nie zapomnieć – powiedziałem. Jednak, ukryłem przed nią że cieszę sie na tą wycieczke jak nigdy.
Gdy skończyłem pakować rzeczy, rozwaliłem sie na łóżko, opierając głowę o fioletową ścianę. Były na niej namazane różne obrazki i wspomnienia które pisałem markerem. Jednak... były nic nie znaczące. Co mnie obchodzi jakiego dnia o której godzinie moja suczka urodziła psiaki? Albo że dostałem rower.
Tak spoglądałem na te literki śmiejąc sie – Jak mogłem być tak głupi by spisywać takie rzeczy jako wspomnienia?
Chwyciłem marker z półki nad łóżkiem i oddzieliłem te głupstwa linią od drugiej, niezapisanej jeszcze przestrzeni na ścianie.
Zapisałem pierwsze słowo.
„Szymon”
Pierwszy raz w życiu czułem sie tak dziwnie. Chyba... chyba sie zakochałem.
Wpatrując sie w jego imię, poczułem strach że telepatycznie coś mu teraz przekazuje. Odrzuciłem wszystkie myśli o nim.
Jednak, przez cały dzień wracały. Ukrywałem je przed bliskimi pod maską smutku i obojętności. Zachowywałem sie jak zawsze.
Wieczorem, zanim położyłem sie spać, nadal spoglądałem na napis na ścianie.
Nie, musze to zrobić.
Dopisałem na końcu.
„<3”

No cześć wam. Dziękuje za tak liczne zainteresowanie opowiadaniem. Ciesze sie, że to czytacie. Zamysłem tej opowieści jest według mnie pomoc ludziom którzy przechodzili przez to samo co ja. Nie chce żebyście popełniali moje błędy i myśleli że świat sie wali, gdy kawałek sufitu spadnie wam na głowe.
Po Szymonie, zostały mi tylko słodko-gorzkie wspomnienia. Ciesze sie, że potem poznałem osoby które uświadomiły mi że ten okres mojego życia jest nic nie znaczący.
Zostawcie namiary w zakładce Informowani, jeśli chcecie dostawać powiadomienia o nowych rozdziałach.
5 kom - next

6 komentarzy:

  1. Trochę nie rozumiem tego opowiadania, dlaczego jak ten główny bohater z kimś rozmawia to mówi o sobie jako o dziewczynie, a jak mówi narracje to odnosi się do siebie jako do chłopaka? :P

    OdpowiedzUsuń
  2. Bardzo mi się podoba nawet jeśli czasem jest trochę niegramatycznie (czytanie opowiadań koleżanki mnie przyzwyczaiło)
    Ogólnie to pisz dalej, nie mogę się doczekać następnych części

    OdpowiedzUsuń
  3. Ta końcówka rozdziału wydała mi się mega urocza

    OdpowiedzUsuń
  4. Dobrze jest spędzić czas z kimś, nie samemu. Nawet siedząc, słuchając muzyki - choć wydaje się czasem, iż samotność jest lepsza. Zastanawia mnie, co ten Szymon później nawywijał.
    Czekam na ciąg dalszy! :) #4

    OdpowiedzUsuń
  5. Swietne :) czekam na wiecej

    OdpowiedzUsuń