piątek, 11 listopada 2016

17. Wont let these tears fall

Postanowiłem iść na następną lekcje i czekać na rozwój wydarzeń. Szybko ulotniłem się spod klasy, zmierzając korytarzem na lekcję geografii.
Zająłem miejscę z tyłu i rozpakowałem szybko plecak.
http://data.whicdn.com/images/63754153/large.jpg
Mimo że nauczycielka cały czas mówiła, ja nie mogłem skupić swoich myśli na jej słowach. Cały czas myślałem, co teraz będzie.
Czy wywalą Szymona ze szkoły? Czy będzie próbował jakiejś zemsty? A może uda mu się odkręcić całą tą afere?
Oby nie, to by był mój koniec.
A może cała wina pójdzie na Sebastiana, jak powinno być według prawdy...
Te pytania zadawałem sobie w głowie, dopóki mojej uwagi nie zwróciły otwierane drzwi.
W klasie pojawiła się nasza wychowawczyni. Szymon także wszedł i zajął pustą ławkę obok okna. Co ciekawe, nie wyglądał na zestresowanego. Raczej na przygnębionego.
Rzuciłem tylko na niego okiem, i spojrzałem na wychowawczynię.
Ta zawołała mnie na korytarz.
Kiedy wyszedłem i zostałem z nią sam na sam, wiedziałem już o czym chce porozmawiać.
- Nie wiem jak ci to powiedzieć... – zaczęła kobieta, zakładając ręce na piersi – Szymon się wypiera. Mówi że to bzdury wyssane z palca.
Domyślałem się, że tak zrobi. Gdybym był sam, uśmiechnąłbym się, wiedząc że mam argumenty i przewagę, jako osoba poszkodowana.
- A co innego ma zrobić... – burknąłem pod nosem – Jest za głupi żeby sie przyznać.
- A możesz mi dokładnie opisać, jak to było? Jak wyglądała ta cala sytuacja? – zapytała, gestykulując lewą dłonią.
Poczułem, że zaraz zacznę sie denerowwać. Muszę szybko wymyślić jakieś kłamstwo, szybko nakreślić scenę pobicia... Albo i nie.
- On niech to Pani powie. Ja mam dosyć tej sytuacji – rzekłem poirytowany, chcąc zapaść się pod ziemię. Męczyło mnie to troche, te kłamstwa przysparzały stres. A najlepsze że to na własne życzenie.
- Przepraszam, musze wracać na lekcję – Mówiąc to, miałem wściekłość w oczach i szybko wróciłem do klasy.
Zajmując swoje miejsce, spojrzałem tylko na zajętego słuchaniem Szymona. Gdyby wzrok mógł zabijać, w tamtej chwili byłby trupem.
Dałem radę skupić się na lekcji. Wytrwałem do końca i razem z resztą klasy, opuściłem pomieszczenie.
Widziałem plecy Szymona, jak wychodził. Mnie, niespodziewanie zatrzymała koleżanka z klasy. Brunetka z którą zazwyczaj nie rozmwiam... Ja z nikim nigdy nie rozmawiam, w sumie...
- Słyszałam... Ludzie gadają że to Szymon cie tak urządził. Wychowawczyni z  nim gadała – powiedziała dziweczyna.
- Tak, Szymon. Ale nie chce o tym gadać. Idziesz na lekcję? – uciąłem temat, nie chcąc powiększać tej fali kłamstw. Im mnie osób o tym gada, tym mniejszy stres dla mnie.
- Tak, idę – odpowiedziała, po czym oboje zaczęliśmy iść na następne zajęcia.
Byliśmy pod klasą, gdy poczułem że telefon mi wibruje. Koleżanka weszła, zamykając drzwi i zostawiając mnie na opustoszałym już po dzwonku korytarzu.
Odebrałem, mama dzwoniła.
- Co tam? – spytałem.
- Miałam telefon od wychowawczyni.  Chce sie dzisiaj ze mną spotkać także koło 14 przyjdę, pogadam z nią i razem wrócimy – oznajmiła.
Nie zrobiło to na mnie żadnego wrażenia. I tak, mam mocne argumenty.
- Dobra, rozumiem.
- A z tym chłopakiem sie widziałaś? Mówił coś, zaczepiał cie znowu?
Odpowiedziałem na pytanie mamym czując sie dziwnie... Ostatnio wszystko co mówie to kłamstwa.
- Tak, coś gadał ale go olałam. Mama, kończyć musze, już po dzwonku.
Schowałem telefon i poszedłem na lekcję.
Słuchałem i notowałem to co mówił nauczyciel... jednak w myślach, przeprowadzałem rachunek sumienia.
I naszły mnie pewne wątpliwości.
Nagle, poczułem dreszczę... I jakbym zobaczył obok siebie swojego Anioła Stróża... Jakby ktoś chciał mi coś powiedzieć, ale ja nie słuchałem.
Miałem wątpliowsci, czy dobrze robię. I to było pierwsze ostrzeżenie, żeby nie iść dalej tą drogą.
Coś niszczyło mnie od środka, zmieniając w bazuczuciową maszynę do wyrządzania krzywdy innym.
Właśnie takim kimś sie stałem. Dopóki nie zjawił się człowiek, który stworzył mnie od nowa. Szkoda, że tak późno.
Siedząc wtedy w ławce, wróciłem myślami do chwili sprzed kilku dni. Do tej wycieczki... Do spotkania w bibliotece...
Wspomnienia napływały powoli, chcąc wycisnąć łzy z moich oczu.
Ale nie, nie pozwolę im upaść.
To były fajne momenty.
- A może on wcale nie jest taki zły? – szeptały myśli w mojej głowie.
I miały rację. Ten chłopak jest wręcz idealny.
Skradł moje serce, zakochałem sie w nim... I to był mój najwiekszy błąd.
Dlatego go tak nienawidze. Bo jest dla mnie nieosiągalny i bo prawie dla niego zatraciłem siebie. W środku mnie spowodował wojnę, jakiej tam jeszcze nie było.
I to tylko przez jakieś zauroczenie, dziewczyna i chłopak w środku mnie zaczęli walczyć, doprowadzając mnie do załamania... I do tej całej afery.
Gdybym miał jedną płeć, nie byłoby takich problemów. A ja...
Jestem po prostu sobą. I to jest mój problem.
Odludek, freak – tak widzieli mnie ludzie. A on zobaczył po prostu miłą osobę...
A ja spieprzyłem tą znajomość...
Może to naprawde moja wina?
Ale nie zmienie sie dla kogoś, nigdy...
Jeszcze raz zobaczyłem nas, wtedy na tym powalonym drzewie, potem jak gadaliśmy na korytarzu...
Uśmiechnąłem się, spuszczając głowę.
I tak trwałem, odtwarzając jeszcze raz te wydarzenia w pamięci.
I nie wiem czego, ale dawało mi to ogromną radość.
- Edyta? Żyjesz tam? – usłyszałem nagle. Był to głos nauczyciela.
Zacisnąłem sta, powoli wracając do zjebanego, rzeczywistego  świata
- Żyje, przepraszam – odparłem, kończąc te bezsensowne rozmyślania.
Z tej sytuacji nie ma wyjścia – taki wniosek cisnął się na myśl.


Cześć. Witam was w kolejnym, przepełnionym gniewem, łzami i wściekłością na samego siebie rozdziale. Tak, w tamtej fazie byłem wkurzony na samego siebie za to że wogóle dałem sie wciągnąć w tą gre. Spirala kłamstw była napędzana i nie do zatrzymania a ja sam gubiłem się w swoim świecie :(
Czekajcie na następne rozdziały, historia dopiero nabiera tempa.
Jeśli chcecie być informowani o nowych rozdziałach, zostawcie namiary w zakładce Informowani.




















1 komentarz:

  1. Wczoraj trafiłam na Twojego bloga i przeczytałam powyższy rozdział. I wiedziałam, że nie usnę dopóki nie przeczytam wszystkiego. Niestety, los pokrzyżował moje plany - komórka padła - ale teraz... Mam przed sobą pełny obraz historii, która zaczarowała mnie i wciągnęła w Twój świat. Co było dalej? Muszę wiedzieć. Muszę absolutnie to wiedzieć. Proszę, proszę pisz.

    OdpowiedzUsuń